teraz gra
CASTING CROWNS The Well (LIVE)
Basia Kumor: Prawdy nie można zabić

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają. 

Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego, Filipa. Jan bowiem upomniał go: Nie wolno ci jej trzymać. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela! Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

 

Na naszych oczach w dzisiejszej Ewangelii rozgrywa się dramat. Oto Jan Chrzciciel, ten bezkompromisowy, bogobojny, wychowany w niezwykle trudnych, pustelniczych warunkach ośmiela się upominać i piętnować grzech Heroda. „Nie wolno ci jej trzymać” – jaka odwaga i pewność tkwi w tym stwierdzeniu.

A prawda boli, prawda bywa niewygodna  i niemodna. Czasem wywołuje lęk, a czasem budzi agresję, zwłaszcza u tych, którzy zatracili poczucie wstydu i chcąc pomniejszyć swoją winę, często naginają i mataczą, sprzedając prawdę za „trzydzieści srebrników”, za luksusy i komfortowe życie, za uciechy cielesne, używki, hazard.

Jan Chrzciciel głosił prawdę. Nie oszczędzał nikogo, kto nie chciał jej przyjąć. Nie zważając na konsekwencje, mężnie bronił tego, w co wierzył, bronił do końca, ponosząc najwyższą cenę za prawdę – stając się męczennikiem. Jak widzimy – człowieka można skazać, można go nawet zabić, ale nie można zabić prawdy! Jezus nieustannie mówi do nas o prawdzie. „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Ta prawda bywa trudna i wymagająca, czasami przykra, a nawet bolesna.

Pewnie czasem lepiej milczeć dla „świętego spokoju”, aby nie narazić się, nie wychylać przed szereg, skoro wielu tak żyje – to pewnie teraz już tak można. Dzisiaj niestety jest społeczne przyzwolenie na wiele negatywnych i gorszących postaw. Ale nam uczniom Chrystusa nie wolno milczeć!

Zastanów się chwilę nad swoim życiem. Czy potrafisz stanąć odważnie w obronie prawdy, w obronie wartości chrześcijańskich, narażając się na niezrozumienie, szykany, czy ośmieszenie? Czy masz odwagę, aby grzech nazywać grzechem, a nie „przypadkiem”, "losem", czy „karmą”?

Stań w prawdzie i pokoju, byś później przed obliczem Pana nie czuł się jak zdrajca!

Jezu, uczyń moje sumienie wrażliwym, abym zawsze trwała w prawdzie, abym o tę prawdę umiała walczyć i strzec jej bez względu na okoliczności.

Jezu ufam Tobie!

 

Więcej komentarzy na profeto.pl

 

 

.